Recenzja kosmetyków L’occitane.

Witam was kochani po świętach. Przejedzona, ale z naładowanymi bateriami mam dziś dla was obiecaną  recenzcję kosmetyków L’occitane en provence. Ogólnie przyjęło się, że kremy do rąk tej marki nie mają sobie równych, i są swego rodzaju symbolem idealnego kosmetyku. A więc w końcu należy to sprawdzić!.

Ja nabyłam puszkę z pięcioma produktami, ale dziś będę mówić tylko o czterech z nich. Zawartość puszki to 2 balsamy do ust oraz dwa mini size kremy do rąk i pilnik (którego nie używałam). Jest to specjalna wiosenna edycja, dlatego też opakowania są  inne niż standardowe.

IMG_4265

 

IMG_4266

 

Od lewej kremy do rąk (różany i z masłem shea) następnie balsamy do ust (identyczne zestawienie).

IMG_4267

Zacznijmy jednak od kremów, gdyż jest to dla mnie produkt niezbędny. Dziennie smaruję ręce do kilkunastu razy, gdyż uwielbiam czuć odpowiednie nawilżenie dłoni. Oba kremy mają dokładnie taką samą konsystencję i działanie. Różni je tylko i wyłącznie nuta zapachowa, dlatego przy wyborze kremu L’occitane nie musimy wybierać między działaniem, a zapachem, jak to bywa w niektórych przypadkach. Krem ma bardzo gęstą konsystencję (jak widać na obrazku poniżej.)

IMG_4269

Ode mnie duży plus za taką właśnie konsystencję, gdyż nie lubię wodnistych kremów do rąk. Tutaj mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że konsystencja jest wręcz idealna. Dłonie są bardzo nawilżone i delikatne w dotyku, pozostawione bez nadmiernej, tłustej warstwy. Mnie osobiście bardziej przypadł do gustu krem różany ze względu na zapach. (krem z masłem shea jest niemal bezzapachowy) Uwielbiam kwiatową nutę zapachową, a ta jest nieco podobna do perfum Chloe, który od lat są moim numerem jeden. Co więcej zapach ten utrzymuje się na dłoniach stosunkowo długo, co dla mnie jest dodatkową zaletą.

Czy kupiłabym ten krem ponownie? Zdecydowanie tak.

IMG_4268

Oba balsamy do ust są bezbarwne, o identycznej nucie zapachowej jak kremy z zestawu. Pozostawiają usta bardzo nawilżone z wyczuwalną warstwą ochronną. Idealnie sprawdza się nawet pod pomadkę, gdyż perfekcyjnie wygładza usta. Co ważniejsze nie mają nieprzyjemnego smaku, który bardzo często idzie w parze z wszelkiego rodzaju błyszczykami czy balsamami.

Czy kupiłabym produkt ponownie? Tak.

Jedynym minusem jest cena. Produkty L’occitane nie nalezą do najtańszych, dlatego z całą pewnością najrozsądniej czekać na ofertę promocyjną lub gotowe zestawy, które zawsze wychodzą taniej niż produkty zakupione oddzielnie.

 

Przystanek wiosna.

Przystanek wiosna. !

Witam was kochani. Dawno nie zaglądałam, gdyż miałam sporo pracy, ale już zaparzyłam przepyszną herbatę i zabieram się do pisania. Ostatnio wiele kręci się wokół pogody, która coraz bardziej nas zaskakuje i to całkiem pozytywnie. Wiosna daje dodatkową siłę, chęć wyjścia, korzystania z każdego momentu. Nawet po całym dniu pracy cudownie jest wsiąść w auto i pojechać w piękne miejsce, albo po prostu przejść się na spacer pooddychać pełną piersią. A przede wszystkim najwyższy czas, aby zrobić porządki w garderobie. Zimowe rzeczy już mogą powoli zejść na drugi plan. Czas przywitać lekkie płaszczyki i delikatne dodatki. Tu idealnie sprawdzi się mała wyprawa po second handach, gdzie możemy obkupić się za bezcen i przygotować na kolejny sezon ; ) Ja ostatnio dorwałam kilka fajnych sukienek za 3 euro od sztuki, spodnie (ze zdjęcia za 4 euro) i torebkę (ze zdjęcia za 2 euro!)

A dzisiaj zabieram was na krótki spacer nad morze… oczywiście w wiosennym klimacie.

skala2

FullSizeRender (3)

kok

płaszcz

zamek

Płaszcz – Bershka

Sweter- H&M

Spodnie- Forever 21 (łup z second handu )

Torebka – Awear (łup z second handu)

Buty- Aldo

Szalik- Primark

Miłego wieczoru ; )

Zatrzymaj chwilę.

 

IMG_3642

Witajcie kochani.

Dziś niedziela, u mnie dzień wolny i muszę przyznać, że dość leniwy i sentymentalny. Czasem lubię jednak takie mniej aktywne dni, które mogę wykorzystać na książkę czy powrót do pewnych momentów. I dziś właśnie o tym będzie ten wpis. O zatrzymaniu chwili. A nic tak cudnie jej nie zatrzymuje jak fotografie. Większość z nas jednak trzyma zdjęcia tylko na dysku i rzadko zagląda do starych folderów. Czasem, gdy komputer odmówi  posłuszeństwa tracimy wszystkie nasze cenne pamiątki, jakimi są zdjęcia.

Ja uwielbiam zdjęcia i bardzo doceniam ich wartość. Może też właśnie to pcha mnie ku blogowaniu czy prowadzeniu konta na Instagramie. Każde zdjęcie to rodzaj sztuki, która nas wyraża. Ale także są one pamiątką momentów, które miały dla nas duże znaczenie. Dlatego ja wciąż wywołuję najważniejsze dla mnie fotografie. Umieszczam je w albumach, ramkach, ścianach. Zdjęcia mogą być piękną dekoracją, niekoniecznie oldschoolową i wprowadzającą bałagan. Odpowiednie ich dobranie, umiejscowienie, dopasowanie ramek. Może lekko zaburzy to panujący powszechnie minimalizm, ale może dodać też dużo ciepła. A pełne albumy to pamiątka na lata, przy której można siadać wieczorami, dzielić się wspomnieniami z innymi, czy też zajrzeć od czasu do czasu tak ot.

Ja segreguję zdjęcia chronologicznie, zwłaszcza ważna jest dla mnie chronologiczne umiejscowienie w albumie podróży. Lubię wiedzieć dokładnie gdzie i kiedy byliśmy, jak ewoluowały nasze podróżnicze gusta.

A gdy zima trwa zbyt długo, warto sobie przypomnieć przy filiżance kawy lato i pełne słońce.

IMG_3689

IMG_3688

Miłego dnia. ; ))